Skip to content

Książki i my

Jacek Łukawski to nowe nazwisko na rodzimym rynku fantastyki. Autor debiutuje powieścią “Krew i stal”, będącą pierwszą częścią cyklu fantasy “Kraina martwej ziemi”. W polecance na okładce Jarosław Grzędowicz pisze, że o Łukawskim jeszcze usłyszymy. I nie są to czcze obietnice. Nie wiem, czy autor zdobędzie popularność na równi z Grzędowiczem czy Sapkowskim, ale jestem pewien jednego – nieźle zamiesza w polskim fantasy i jego debiutancka powieść na pewno nie przejdzie bez echa.
lub

W “Krwi i stali” jest wszystko, co w rasowym fantasy być powinno: misja, wyprawa, piętrzące się tajemnice, krwawe pojedynki, potwory z piekła rodem, spisek i zdrada. Widać, że Jacek Łukawski sięgał do klasyki gatunku i czerpał od najlepszych. Widać inspirację Grą o Tron, Tolkienem i najsłynniejszym cyklem Andrzeja Sapkowskiego. Rozbroiło mnie w jak zabawny sposób nawiązał autor do dwóch ostatnich, pisząc choćby o dzieciaku, który wyciągnął krowie kółko z nosa i opowiadał, że to zły pierścień, który trzeba zniszczyć i “nikt inny, jak tylko on musi wyruszyć na daleką wyprawę, by go, ten pierścień, w dziurę jakąś cisnąć, gdzie ognie się palą”. To oczywiście nie jedyny przejaw dobrego poczucia humoru Łukawskiego. W powieści aż roi się od zabawnych dialogów i powiedzeń, a bohaterowie posługują się trochę archaicznym, ale niezwykle barwnym językiem.

 

Opowiedziana historia pełna jest tajemnic, niebezpieczeństw, sekretów, które odkrywamy wraz z każdym kolejnym rozdziałem. To mroczne dark fantasy, naszpikowane potyczkami, mitycznymi bestiami, lecz mimo to niezwykle realistyczne. Jacek Łukawski stworzył od podstaw wiarygodny świat, który pulsuje życiem i wciąga nas od pierwszych stron. W sieć intryg, magii i starożytnych artefaktów. Co ciekawe, w to wszystko zgrabnie wplecione zostały istoty pochodzące z mitologii słowiańskiej. Znajdziemy w tej historii biesy, utopce, dziwożony, wiły. Nie zaburzają jednak rytmu powieści i uniwersum stworzonego przez autora. Współgrają z nim doskonale i nadają opowieści klimatu a my czytając czujemy, że ta historia jest nam bliska, bardziej swojska.
“Krew i stal” to świetne rozpoczęcie cyklu i mocny, dobrze rokujący debiut. Cała historia jest pasjonująca i czyta się ją wyśmienicie. Nie zdziwię chyba nikogo, jak napiszę, że na koniec robi się zaskakująco i intrygująco na tyle, by jeszcze zwiększyć nasz apetyt na kontynuację. Polecam wszystkim fanom fantasy i szeroko pojętej fantastyki i już zacieram ręce na drugi tom.
Published inRecenzje i opinie blogosfery