Skip to content

Movies Room o Gromie i szkwale

Grom i szkwał to drugi tom trylogii Krain Martwej Ziemi, a zarazem druga powieść Jacka Łukawskiego. Krew i stal była solidnym debiutem, który wysoko zawiesił poprzeczkę dla każdej następnej powieści sygnowanej nazwiskiem autora. A przecież literatura zna wiele przypadków, w których po dobrej części pierwszej, następne były co najwyżej mierne. Łukawski na szczęście temu zaprzecza i ponownie zaprasza na niezwykłą przygodę w krainie od lat podzielonej przez Martwą Ziemię, przeklęty pas, który właśnie zaczął zanikać, na co królestwo Wondettel nie jest przygotowane.

http://moviesroom.pl/popkultura/ksiazki/11756-jacek-lukawski-grom-i-szkwal-przedpremierowa-recenzja-drugiego-tomu-krain-martwej-ziemi

lub

 

Fabuła rozpoczyna się dokładnie w tym momencie, w którym pożegnała nas w pierwszym tomie. Arthorn i Marcas cudem powrócili zza Martwicy. Ciesząc się na zasłużony odpoczynek, nie spodziewali się, że sytuacja w ich ojczyźnie bardzo się w tym czasie skomplikowała. Król umarł, a jego następczyni zaginęła, zostawiając jedyny ślad prowadzący ponownie za Martwicę. Wszystko wskazuje na to, że zamiast odpoczynku, Marcasa i Arthorna czeka kolejna wyprawa. Tymczasem lord Auriss, wykorzystując chaos bezkrólewia, usiłuje doprowadzić do buntu.

Jeżeli nie pamiętacie dokładnie wydarzeń z końca poprzedniego tomu, warto zajrzeć przynajmniej do ostatnich rozdziałów lub nawet przewertować ponownie całość. Autor nie traci czasu na wspominki, czy inne retrospekcje, pozwalające odświeżyć pamięć. Jesteśmy od razu wrzucani w wir wydarzeń, wywracających królestwo Wondettel do góry nogami. Dosłownie plansza i figury, które poznaliśmy w poprzednim tomie, zostają zrzucone, a wszystkie następne wydarzenia są próbą pozbierania wszystkich pionków i ich ponownego ustawienia.

Grom i szkwał zdecydowanie trzyma poziom poprzedniego tomu. Jacek Łukawski udowadnia nie tylko, że jest sprawnym pisarzem, ale także daje znać, że w kwestii stworzonego przez siebie świata ma jeszcze dużo do powiedzenia. A ten przecież już w poprzednim tomie wydawał się naszkicowany z niesamowitą precyzją. Teraz autor naszą uwagę przenosi na rubieże opisanego świata. W tej kwestii bardzo przydatna okazuje się mapka zamieszczona na początku książki.

I chociaż wydaje się, że jest to świat stworzony przez mężczyznę dla mężczyzn, okazuje się, że kobiety też się w nim wspaniale odnajdują. Miałam pewne obawy, czy kobiece postaci będą tak samo wielowymiarowe i realistyczne. To w końcu dość częsta pułapka, w którą wpadło wielu twórców. Na szczęście kobiety u Łukawskiego nie służą jedynie chichotaniu i ładnemu wyglądowi. Nie zamierzają też biernie czekać na ratunek cnego rycerza, same biorą sprawy w swoje ręce, a w realizacji celów potrafią być nawet bardziej bezwzględne, niż mężczyźni.

Nie zawodzi także warsztat pisarski Łukawskiego. Język nadal stoi na wysokim poziomie. Opisy są barwne, chociaż pisarzowi czasem zdarza się wpadać w specjalistyczne słownictwo, które jednych może skołować, a dla innych być ciekawym, budującym wyzwaniem. Na pewno jest solidną lekcją o budowie zamków, machin oblężniczych czy statków. Nie zabrakło też swojskiej ku**y, czy dość szczegółowych, makabrycznych opisów, nadających Gromowi i szkwałowi mrocznej i ciężkiej nuty. To wszystko jednak idealnie wpisuje się w zarysowany wcześniej w Krwi i stali klimat.

Drugi tom Krain Martwej Ziemi kontynuuje dobrą passę Jacka Łukawskiego. Powieść jest świetnie wyważona i znajdziemy w niej zarówno trochę fantazji, jak i brutalnego realizmu, trochę bajki i trochę horroru. I chociaż znowu będę z niecierpliwością oczekiwać następnego tomu, mam nadzieję, że trylogia Krain Martwej Ziemi to nie wszystko, co Łukawski ma do opowiedzenia polskiej fantastyce.


Okładka powieści Kraina Martwej Ziemi tom 2 - Grom i Szkwał

Autor: Jacek Łukawski

Tytuł: Grom i szkwał

Wydawca: Sine Qua Non

Stron: 432

Data wydania: marzec 2017

Ocena: 90/100

Published inRECENZJE profesjonalne