Skip to content

Niekulturalna o „Krwi i stali”

Klasycznie w nowym wydaniu – „Krew i stal” Jacka Łukawskiego

Fantastyka zapełnia ostatnio półki w księgarniach w zatrważającym tempie. Jako miłośniczkę tego gatunku cieszy mnie to bardzo, ale z drugiej strony coraz częściej mamy do czynienia z powielanymi schematami, a odnalezienie perełki graniczy z cudem. Jeśli lubicie swojskie klimaty, pierwszy tom cyklu „Kraina Martwej Ziemi” powinna Was zainteresować.

Poprzeczkę jeśli chodzi o fantasy ustawił Tolkien (za którym nie przepadam) i Martin (którego uwielbiam). W Polsce nie jest lepiej. Mieliśmy „Wiedźmina”, który szybko dostał łatkę klasyki i mało komu udało się zdobyć taką sławę i owiać taką legendą. Wielu jednak próbuję i ów próby są coraz lepsze.

Sto pięćdziesiąt lat temu powstała Martwa Ziemia. Właśnie tam, w klasztorze u podnóża Smoczych Gór, znajduje się coś, co może uratować królestwo, gdy Zasłona Martwej Ziemi pęka. Zaprawiony w boju Darton wyrusza ze swoim oddziałem na wyprawę, która może okazać się dla nich śmiertelna. Nikt nie jest w stanie odgadnąć jaki los dla podróżnych przygotowali sami bogowie.

Jacek Łukawski urodził się w Kielcach, a swoją miłość dzieli między podróżami, motocyklami, a własną żoną. Z zawodu jest grafikiem komputerowym, ale nie jest to jedyne zajęcie, na jakim się skupia. Machał mieczem, strzelał z dział czarnoprochowych, ćwiczył karate, a nawet objechał kawałek naszego kraju autostopem. Do tej pory napisał zbiór opowiadań, które pojawiły się z antologii „Gawędy motocyklowe”, a także współtworzy kwartalnik „Swoimi Drogami”. A jak wypadła jego debiutancka powieść?

„Krew i stal” jest pierwszym tomem trylogii „Kraina Martwej Ziemi”. W końcu tak ciężko autorom fantastyki zmieścić się w jednym tomie. Podchodziłam do niej trochę niepewnie, ostatnio ten gatunek trochę mnie zawodzi, a skoro tutaj mamy do czynienia z debiutem, moje wątpliwości były jeszcze większe. Spodziewałam się historii drogi, magicznych istot, bohatera oddanego królestwu, dla którego honor nie jest niczym obcym i walkę dobra ze złem. Wiecie co? Właśnie coś takiego dostałam.

Powieść powiela znane nam wszystkim schematy i czerpie jak najwięcej z klasyki gatunku. Niech Was to jednak nie zrazi, bo Jacek Łukawski wie, jak pisać. Na podstawie innych opowiada swoją historię, nie ma w tym kalkowania i bezczelnego zżynania.

Autor już ma swój styl, którego wielu znanych może mu pozazdrościć. Tekst ma swój rytm, a niesamowicie plastyczne, a przy tym nieprzynudzające opisy, momentalnie przenoszą do wykreowanej krainy. Dialogi to także miły smaczek, gdyż Łukaszewski czerpie z gwary i stylizacji ile może. Czuć średniowieczny klimat w każdym calu.

Może i „Krew i stal” nie przemyca niesamowitej mądrości, morału i tego typu rzeczy, ale jest zdecydowanie rozrywką z wyższej półki, po którą zaprawiony w boju fan takich historii może bez wątpienia sięgnąć. Mnie przeczytanie prawie czterystu stron zajęło dwa dni i już nie mogę się doczekać pozostałych tomów.Tytuł: „Krew i stal”.


Cykl: „Kraina Martwej Ziemi”
Autor: Jacek Łukawski 
Data premiery: 17 lutego 2016 r.
Ocena: 7/10

https://niekulturalnakulturalnie.wordpress.com/2016/02/17/premierowo-klasycznie-w-nowym-wydaniu-krew-i-stal-jacka-lukawskiego/

 

Published inRecenzje i opinie blogosfery