Skip to content

Tag: Kraina Martwej Ziemi

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

 

Recenzja książki Kraina Martwej Ziemi. Tom II. Grom i Szkwał - Jacek Łukawski

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał
Jacek Łukawski

W zdradliwym szkwale, pośród drapieżnych gromów, tam, gdzie przebijają się latające łodzie, tu, na ziemiach dumy, honoru i dzikości – w Krainie Martwej Ziemi – pasjonującym świecie fantasy wykreowanym przez Jacka Łukawskiego losy jego bohaterów znalazły swój dalszy ciąg. Wznieście twarze ku niebiosom! Nie obawiajcie się mrocznej martwicy! Wszakże drugi tom „Krainy Martwej Ziemi” zatytułowany „Grom i Szkwał” okazuje się wyborną kontynuacją dzieła. To niezwykła powieść!

Czytelnicy pierwszej części książki, pamiętnej „Krwi i Stali”, pamiętają, iż jej finał nie napawał optymizmem jeśli chodzi o przyszłe dzieje Wondettel, choć to sformułowanie i tak będzie tylko marnym recenzenckim eufemizmem. Przecież „Krew i Stal” na ostatnich kartach krwią tryskała jak w krwawej łazi, która swe odbicie znajdowała w błyszczącej i zabójczej stali. Jacek Łukawski wówczas pozostawił czytelnika w narkotycznej niepewności, wymieszanej z troską o losy bohaterów, których zdążył autentycznie polubić – Arthorna, Marcasa i Garharda. Trzymajcie się jednak mocno, bowiem „Grom i Szkwał” tej niepewności nadaje nowych barw.

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

lub

Grom i szkwał [Przedpremierowo]

Grom i szkwał [Przedpremierowo]

W lutym 2016 roku miał miejsce bardzo udany debiut Jacka Łukawskiego, czyli Krew i stal. Powieść została bardzo dobrze przyjęta przez szerokie grono czytelników, a jednym z jej najbardziej cenionych elementów, było połączenie klasycznej powieści drogi z całą gamą słowiańskiego kolorytu w postaci wił, żerców i demonów. Na jej kontynuację nie trzeba było długo czekać, ponieważ mniej więcej rok później ukazuje się Grom i szkwał, któremu z dumą patronuję.
Książka rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończył się pierwszy tom. Arthorn po ucieczce z zamku opanowanego przez zdrajców Morrończyków, wyrusza znów zza Martwicę – ranny, bez drużyny i przygotowania, a przede wszystkim wbrew własnej woli. W tym samym czasie, stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel, a zdradziecki lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Na dodatek, córka zmarłego króla – księżniczka Azure, przepadła bez wieści i nikt nie wie gdzie jej szukać. A mroczny cień Nife sięga coraz dalej, pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath i powoli podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel…
lub

Imaginatus o Gromie i szkwale

Choć dla bohaterów „Krwi i stali” podroż przez Martwą Ziemię nie należała do najmilszych, to dla mnie była to całkiem przyjemna czytelnicza wędrówka. Co prawda pierwszy tom cyklu Jacka Łukawskiego nie był pozbawiony wad, jednak to nie przeszkodziło „Krwi i stali” ostatecznie wcisnąć się na tą „lepszą” półkę w mojej biblioteczce. Autor z gracją żonglował schematami, serwując nam to, co w fantasy najlepsze i doprawiając rodzimą mitologią. Dlatego na „Grom i szkwał” czekałam z niecierpliwością, zastanawiając się też, gdzie tym razem zabierze mnie autor oraz jakie nieprzyjemności zgotował swoim bohaterom.

Grom i szkwał, Jacek Łukawski

lub

Kawerna o „Gromie i szkwale”

Klasyczna fantasy kapryśną jest ziemią dla nowych twórców – niby oferuje tak wiele możliwości, a jednak grozi popadnięciem w schematy i niesmaczną wtórność. Nielicznym z tych, co próbują, udaje się przejść przez jej połacie tam i z powrotem, zdobywszy artefakt oraz chwałę. Wśród takich pisarzy znalazło się kilku wielkich – Joe Abercrombie czy Glen Cook, ale też polskie poletko może poszczycić się znakomitymi nazwiskami, jak Robert M. Wegner bądź Anna Brzezińska, a ostatnio także Jacek Łukawski, którego druga książka wkracza na księgarnianą arenę, i choć „Grom i szkwał” wciąż operuje tymi samymi motywami, co część poprzednia, to potrafi niejednokrotnie zaskoczyć, a i autor nieraz puszcza oko sympatykom kanonicznej fantasy i popkultury z nią związanej.

http://www.kawerna.pl/recenzje/ksiazka/item/15841-jacek-lukawski-grom-i-szkwal-recenzja.html

lub

Pierwsza recenzja przedpremierowa Gromu i szkwału

Zdarza się czasem, że przeczytawszy pierwszy tom jakiegoś cyklu, byłam nim zachwycona, dopóki do moich rąk nie trafił drugi. Wtedy przeżywałam rozczarowanie, obracające się niekiedy w niechęć nawet wobec pierwszego tomu, przecież udanego. Tak było w przypadku cyklu Oksany Pankiejewej „Kroniki dziwnego królestwa” – pierwszy tom był świetny, następny dużo gorszy, a trzeci rozczarował mnie całkowicie. Zdaje się jednak, że Jacek Łukawski potrafi utrzymać poziom, gdy tworzy opowieść cykliczną. Mam właśnie w ręku egzemplarz drugiego tomu jego serii „Kraina Martwej Ziemi”. Nosi on tytuł „Grom i szkwał”.

http://www.paradoks.net.pl/read/31730-jacek-lukawski-kraina-martwej-ziemi-tom-2-grom-i-szkwal-recenzja

lub:

rozmowa z Łukaszem ze „Świata fantasy”

Mniej więcej rok temu Jacek Łukawski zadebiutował powieścią „Krew i stal”, będąca pierwszym tomem cyklu „Kraina Martwej Ziemi”, wydanej nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non. Książka oczarowała mnie już od pierwszych stron – wspaniały świat, pełen słowiańskiego kolorytu, intrygującej magii, ale przede wszystkim bohaterów z krwi i kości. Zdecydowanie bardzo udany debiut!

Witaj Jacku. Bardzo się cieszę, że zgodziłeś się na ten wywiad, ale muszę Ci się przyznać, że mam przed nim lekką tremę, zwłaszcza że już kilku udzieliłeś, ale jestem pozytywnie nastawiony i mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie interesująca rozmowa. Niedługo premierę ma „Grom i szkwał”, kontynuacja Twojej debiutanckiej powieści. Czy sądziłeś, że „Krew i stal” odniesie taki duży sukces i już rok później ukaże się drugi tom?

Cała przyjemność po mojej stronie Łukaszu i dziękuję Ci za zaproszenie do rozmowy. Jeśli masz tremę to znaczy, że jedziemy na tym samym wózku, a więc musi być dobrze (śmiech). Szczerze mówiąc nie sądziłem nawet, że uda mi się książkę wydać, a co dopiero, że zostanie ona tak ciepło przyjęta przez czytelników. Wciąż nie do końca mogę w to uwierzyć i zdarza mi się zerkać na półkę, by się upewnić, że „Krew i stal” naprawdę istnieje (śmiech).
Od początku zakładałem, że potrzebuję około roku na napisanie i dopracowanie każdego tomu, a więc „Grom i szkwał” wychodzi zgodnie z planem.

http://hrosskar.blogspot.com/2017/02/wywiad-z-jackiem-ukawskim.html

lub

„Krew i stal” – Cytaty z wybranych recenzji

Poniżej wybrane cytaty traktujące o „Krwi i stali”.

„Krew i stal” to dla mnie bardzo przyjemne zaskoczenie. Dark fantasy, które odwołuje się do tego, co już znamy, a jednocześnie pozostaje świeże. Pełne niesztampowych, pełnowymiarowych postaci oraz nietuzinkowego, ciętego języka. Języka na dodatek przyjemnie stylizowanego i zręcznie wykorzystywanego. Jeżeli chcecie móc powiedzieć „lubiłem Arthorna, zanim był popularny”, lepiej już starajcie się zdobyć swoje egzemplarze „Krwi i stali”. Z niecierpliwością czekam na kontynuację „Krainy Martwej Ziemi”.

Marta Kucharska – Game Exe

 

Jeśli chodzi o warsztat literacki, to pod tym względem Łukawski w ogóle nie przypomina debiutanta. Jego opisy są plastyczne i szczegółowe, widać też, że autor ma niemałą wiedzę o średniowiecznej wojskowości. Same dialogi są lekko stylizowane na średniowieczną mowę, co nadaje powieści charakterystycznego klimatu, ale jednocześnie nie zrazi tych, którzy za takim stylizowaniem nie przepadają.

Podsumowując, pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” to debiut solidny, który rozbudza apetyt na więcej. Pozornie tylko prosta historia okazuje się być zmyślną intrygą, a żadnego z bohaterów nie możemy jednoznacznie ocenić. Ogromnym plusem jest też czerpanie z mitologii Słowian, choć samo uniwersum nie jest, jak dla mnie, dostatecznie dobrze pokazane. Mimo tej drobnej wady ze spokojnym sumieniem „Krew i stal” polecam każdemu, kto lubi fantasy ze słowiańskim zacięciem.

Kawerna.pl

 

Rozmowa z Konradem Morawskim z serwisu MoznaPrzeczytac.pl

Konrad Morawski: Dzień dobry! Honory wpierw muszę Panu uczynić, ponieważ pierwszy tom Krainy Martwej Ziemi pt. „Krew i stal” zwalił mnie z nóg, niczym trucizna hardego Marcasa… oczywiście kuracji, którą ów żołnierz zażył sobie odpuszczę, choć czarownicę łatwo dziś na polskich drogach znaleźć… w czterech słowach i wykrzyknieniu: wspaniały debiut, mości pisarzu!

Jacek Łukawski: Na początek odejdźmy od…

Jacek Łukawski dla serwisu MoznaPrzeczytac.pl: „Każdy miecz ma dwa ostrza”

lub