Skip to content

Tag: opinie

Cytaty z wybranych recenzji Gromu i Szkwału

Ukłony dla wydawnictwa, które je zebrało w jednym miejscu, skąd pozwoliłem sobie „podprowadzić” w celu publikacji.

 

Akcja powieści toczy się wartko, bez przestojów i niepotrzebnego rozwodzenia się nad mało istotnymi szczegółami. Poza okazjonalnymi wulgaryzmami język jest dość stonowany, poprawny literacko, co stanowi miłe wytchnienie od książek operujących w narracji stylem wziętym z rynsztoka. Jacek Łukawski ma niewątpliwy talent, fantazję i umie budować logiczną akcję w swym autorskim świecie. Również tło, które maluje, nie jest obciążone jakimiś obyczajowymi niespójnościami, na które jestem wyczulona. W orientacji bardzo pomaga zamieszczona w książce mapa ziem, na których rozgrywa się wojna o władzę. Muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na następną część, tak bardzo wciągnęła mnie ta opowieść.

Luiza Dobrzyńska – Paradoks

 

Jednym z wyróżniających aspektów „Krainy Martwej Ziemi” jest oczywiście świat przedstawiony, skonstruowany z wielu przyciągających i angażujących komponentów. Łukawski pełnymi garściami czerpał ze słowiańskiego folkloru, wplatając do opowieści nocnice, dziwożony czy wiły, co zaowocowało nadaniem sztafażowi swojskiego klimatu, nie brak tutaj także elementów z innych kręgów kulturowych. Dodatkowo w przypadku „Gromu i szkwału” czytelnicy do czynienia mają ze światem quasi-mediewistycznym, zamki i rycerze mogą wydawać się oklepanym do granic motywem, ale właśnie dzięki niemu udało się autorowi podbudować – i tak już intrygującą – atmosferę. Niezgorzej spisują się bohaterowie, na czele z Arthornem, Marcasem czy Garhardem. Wszystkie postaci (a jest ich na kartach powieści co nie miara) posiadają indywidualne cechy, dopracowane portrety psychologiczne, o pobudkach i sposobie myślenia już nie wspominając.

Adrian Turzanski – Kawerna

Grom i szkwał. Kraina Martwej Ziemi II

Grom i szkwał to druga książka Jacka Łukawskiego z cyklu Kraina Martwej Ziemi. Po świetnym pierwszym tomie nie spodziewałem się, że tak szybko w moje ręce wpadnie kolejna część. Tym większe było moje zaskoczenie, że dostałem egzemplarz przedpremierowy wraz z dołączoną doń mapą świata wydrukowaną na kawałku materiału. Za taki bonus należy się pochwała dla autora, jak i wydawnictwa. Przejdźmy teraz do właściwej recenzji książki. Czy podroż do Krainy Martwej Ziemi jest dalej fascynującym przeżyciem? Zaczynajmy.

http://www.ostatniatawerna.pl/grom-i-szkwal-kraina-martwej-ziemi-ii/

lub

Krew i stal. Kraina Martwej Ziemi I

Po polską fantastykę sięgam wyjątkowo rzadko. Poza WiedźminemPanem Lodowego Ogrodu nie znalazłem żadnego cyklu, który przykułby moją uwagę. Wynika to chyba z mojego uprzedzenia do polskich pisarzy. Kiedy otrzymałem do recenzji debiutancką książkę Łukawskiego, podszedłem do niej z dość mieszanymi uczuciami. Jakoś nie przekonały mnie peany głoszone przez Jarosława Grzędowicza i Michała Cetnarowskiego, bo cóż nowego można wymyślić w gatunku, którego ramy zostały zdefiniowane ponad sześćdziesiąt lat temu. Jednakże postanowiłem dać Łukawskiemu szansę, a nuż okaże się dobry. Czy słusznie zrobiłem? Nie zawiodłem się? Aby poznać odpowiedzi na te pytania, zapraszam was do lektury recenzji.

http://www.ostatniatawerna.pl/krew-i-stal-kraina-martwej-ziemi-i/

lub

Movies Room o Gromie i szkwale

Grom i szkwał to drugi tom trylogii Krain Martwej Ziemi, a zarazem druga powieść Jacka Łukawskiego. Krew i stal była solidnym debiutem, który wysoko zawiesił poprzeczkę dla każdej następnej powieści sygnowanej nazwiskiem autora. A przecież literatura zna wiele przypadków, w których po dobrej części pierwszej, następne były co najwyżej mierne. Łukawski na szczęście temu zaprzecza i ponownie zaprasza na niezwykłą przygodę w krainie od lat podzielonej przez Martwą Ziemię, przeklęty pas, który właśnie zaczął zanikać, na co królestwo Wondettel nie jest przygotowane.

http://moviesroom.pl/popkultura/ksiazki/11756-jacek-lukawski-grom-i-szkwal-przedpremierowa-recenzja-drugiego-tomu-krain-martwej-ziemi

lub

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

 

Recenzja książki Kraina Martwej Ziemi. Tom II. Grom i Szkwał - Jacek Łukawski

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał
Jacek Łukawski

W zdradliwym szkwale, pośród drapieżnych gromów, tam, gdzie przebijają się latające łodzie, tu, na ziemiach dumy, honoru i dzikości – w Krainie Martwej Ziemi – pasjonującym świecie fantasy wykreowanym przez Jacka Łukawskiego losy jego bohaterów znalazły swój dalszy ciąg. Wznieście twarze ku niebiosom! Nie obawiajcie się mrocznej martwicy! Wszakże drugi tom „Krainy Martwej Ziemi” zatytułowany „Grom i Szkwał” okazuje się wyborną kontynuacją dzieła. To niezwykła powieść!

Czytelnicy pierwszej części książki, pamiętnej „Krwi i Stali”, pamiętają, iż jej finał nie napawał optymizmem jeśli chodzi o przyszłe dzieje Wondettel, choć to sformułowanie i tak będzie tylko marnym recenzenckim eufemizmem. Przecież „Krew i Stal” na ostatnich kartach krwią tryskała jak w krwawej łazi, która swe odbicie znajdowała w błyszczącej i zabójczej stali. Jacek Łukawski wówczas pozostawił czytelnika w narkotycznej niepewności, wymieszanej z troską o losy bohaterów, których zdążył autentycznie polubić – Arthorna, Marcasa i Garharda. Trzymajcie się jednak mocno, bowiem „Grom i Szkwał” tej niepewności nadaje nowych barw.

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

lub

Kawerna o „Gromie i szkwale”

Klasyczna fantasy kapryśną jest ziemią dla nowych twórców – niby oferuje tak wiele możliwości, a jednak grozi popadnięciem w schematy i niesmaczną wtórność. Nielicznym z tych, co próbują, udaje się przejść przez jej połacie tam i z powrotem, zdobywszy artefakt oraz chwałę. Wśród takich pisarzy znalazło się kilku wielkich – Joe Abercrombie czy Glen Cook, ale też polskie poletko może poszczycić się znakomitymi nazwiskami, jak Robert M. Wegner bądź Anna Brzezińska, a ostatnio także Jacek Łukawski, którego druga książka wkracza na księgarnianą arenę, i choć „Grom i szkwał” wciąż operuje tymi samymi motywami, co część poprzednia, to potrafi niejednokrotnie zaskoczyć, a i autor nieraz puszcza oko sympatykom kanonicznej fantasy i popkultury z nią związanej.

http://www.kawerna.pl/recenzje/ksiazka/item/15841-jacek-lukawski-grom-i-szkwal-recenzja.html

lub

Pierwsza recenzja przedpremierowa Gromu i szkwału

Zdarza się czasem, że przeczytawszy pierwszy tom jakiegoś cyklu, byłam nim zachwycona, dopóki do moich rąk nie trafił drugi. Wtedy przeżywałam rozczarowanie, obracające się niekiedy w niechęć nawet wobec pierwszego tomu, przecież udanego. Tak było w przypadku cyklu Oksany Pankiejewej „Kroniki dziwnego królestwa” – pierwszy tom był świetny, następny dużo gorszy, a trzeci rozczarował mnie całkowicie. Zdaje się jednak, że Jacek Łukawski potrafi utrzymać poziom, gdy tworzy opowieść cykliczną. Mam właśnie w ręku egzemplarz drugiego tomu jego serii „Kraina Martwej Ziemi”. Nosi on tytuł „Grom i szkwał”.

http://www.paradoks.net.pl/read/31730-jacek-lukawski-kraina-martwej-ziemi-tom-2-grom-i-szkwal-recenzja

lub:

„Krew i stal” – Cytaty z wybranych recenzji

Poniżej wybrane cytaty traktujące o „Krwi i stali”.

„Krew i stal” to dla mnie bardzo przyjemne zaskoczenie. Dark fantasy, które odwołuje się do tego, co już znamy, a jednocześnie pozostaje świeże. Pełne niesztampowych, pełnowymiarowych postaci oraz nietuzinkowego, ciętego języka. Języka na dodatek przyjemnie stylizowanego i zręcznie wykorzystywanego. Jeżeli chcecie móc powiedzieć „lubiłem Arthorna, zanim był popularny”, lepiej już starajcie się zdobyć swoje egzemplarze „Krwi i stali”. Z niecierpliwością czekam na kontynuację „Krainy Martwej Ziemi”.

Marta Kucharska – Game Exe

 

Jeśli chodzi o warsztat literacki, to pod tym względem Łukawski w ogóle nie przypomina debiutanta. Jego opisy są plastyczne i szczegółowe, widać też, że autor ma niemałą wiedzę o średniowiecznej wojskowości. Same dialogi są lekko stylizowane na średniowieczną mowę, co nadaje powieści charakterystycznego klimatu, ale jednocześnie nie zrazi tych, którzy za takim stylizowaniem nie przepadają.

Podsumowując, pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” to debiut solidny, który rozbudza apetyt na więcej. Pozornie tylko prosta historia okazuje się być zmyślną intrygą, a żadnego z bohaterów nie możemy jednoznacznie ocenić. Ogromnym plusem jest też czerpanie z mitologii Słowian, choć samo uniwersum nie jest, jak dla mnie, dostatecznie dobrze pokazane. Mimo tej drobnej wady ze spokojnym sumieniem „Krew i stal” polecam każdemu, kto lubi fantasy ze słowiańskim zacięciem.

Kawerna.pl