Skip to content

Tag: recenzja

Grom i szkwał. Kraina Martwej Ziemi II

Grom i szkwał to druga książka Jacka Łukawskiego z cyklu Kraina Martwej Ziemi. Po świetnym pierwszym tomie nie spodziewałem się, że tak szybko w moje ręce wpadnie kolejna część. Tym większe było moje zaskoczenie, że dostałem egzemplarz przedpremierowy wraz z dołączoną doń mapą świata wydrukowaną na kawałku materiału. Za taki bonus należy się pochwała dla autora, jak i wydawnictwa. Przejdźmy teraz do właściwej recenzji książki. Czy podroż do Krainy Martwej Ziemi jest dalej fascynującym przeżyciem? Zaczynajmy.

http://www.ostatniatawerna.pl/grom-i-szkwal-kraina-martwej-ziemi-ii/

lub

Krew i stal. Kraina Martwej Ziemi I

Po polską fantastykę sięgam wyjątkowo rzadko. Poza WiedźminemPanem Lodowego Ogrodu nie znalazłem żadnego cyklu, który przykułby moją uwagę. Wynika to chyba z mojego uprzedzenia do polskich pisarzy. Kiedy otrzymałem do recenzji debiutancką książkę Łukawskiego, podszedłem do niej z dość mieszanymi uczuciami. Jakoś nie przekonały mnie peany głoszone przez Jarosława Grzędowicza i Michała Cetnarowskiego, bo cóż nowego można wymyślić w gatunku, którego ramy zostały zdefiniowane ponad sześćdziesiąt lat temu. Jednakże postanowiłem dać Łukawskiemu szansę, a nuż okaże się dobry. Czy słusznie zrobiłem? Nie zawiodłem się? Aby poznać odpowiedzi na te pytania, zapraszam was do lektury recenzji.

http://www.ostatniatawerna.pl/krew-i-stal-kraina-martwej-ziemi-i/

lub

Movies Room o Gromie i szkwale

Grom i szkwał to drugi tom trylogii Krain Martwej Ziemi, a zarazem druga powieść Jacka Łukawskiego. Krew i stal była solidnym debiutem, który wysoko zawiesił poprzeczkę dla każdej następnej powieści sygnowanej nazwiskiem autora. A przecież literatura zna wiele przypadków, w których po dobrej części pierwszej, następne były co najwyżej mierne. Łukawski na szczęście temu zaprzecza i ponownie zaprasza na niezwykłą przygodę w krainie od lat podzielonej przez Martwą Ziemię, przeklęty pas, który właśnie zaczął zanikać, na co królestwo Wondettel nie jest przygotowane.

http://moviesroom.pl/popkultura/ksiazki/11756-jacek-lukawski-grom-i-szkwal-przedpremierowa-recenzja-drugiego-tomu-krain-martwej-ziemi

lub

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

 

Recenzja książki Kraina Martwej Ziemi. Tom II. Grom i Szkwał - Jacek Łukawski

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał
Jacek Łukawski

W zdradliwym szkwale, pośród drapieżnych gromów, tam, gdzie przebijają się latające łodzie, tu, na ziemiach dumy, honoru i dzikości – w Krainie Martwej Ziemi – pasjonującym świecie fantasy wykreowanym przez Jacka Łukawskiego losy jego bohaterów znalazły swój dalszy ciąg. Wznieście twarze ku niebiosom! Nie obawiajcie się mrocznej martwicy! Wszakże drugi tom „Krainy Martwej Ziemi” zatytułowany „Grom i Szkwał” okazuje się wyborną kontynuacją dzieła. To niezwykła powieść!

Czytelnicy pierwszej części książki, pamiętnej „Krwi i Stali”, pamiętają, iż jej finał nie napawał optymizmem jeśli chodzi o przyszłe dzieje Wondettel, choć to sformułowanie i tak będzie tylko marnym recenzenckim eufemizmem. Przecież „Krew i Stal” na ostatnich kartach krwią tryskała jak w krwawej łazi, która swe odbicie znajdowała w błyszczącej i zabójczej stali. Jacek Łukawski wówczas pozostawił czytelnika w narkotycznej niepewności, wymieszanej z troską o losy bohaterów, których zdążył autentycznie polubić – Arthorna, Marcasa i Garharda. Trzymajcie się jednak mocno, bowiem „Grom i Szkwał” tej niepewności nadaje nowych barw.

Kraina Martwej Ziemi. Tom 2. Grom i Szkwał – Jacek Łukawski

lub

Grom i szkwał [Przedpremierowo]

Grom i szkwał [Przedpremierowo]

W lutym 2016 roku miał miejsce bardzo udany debiut Jacka Łukawskiego, czyli Krew i stal. Powieść została bardzo dobrze przyjęta przez szerokie grono czytelników, a jednym z jej najbardziej cenionych elementów, było połączenie klasycznej powieści drogi z całą gamą słowiańskiego kolorytu w postaci wił, żerców i demonów. Na jej kontynuację nie trzeba było długo czekać, ponieważ mniej więcej rok później ukazuje się Grom i szkwał, któremu z dumą patronuję.
Książka rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, w którym skończył się pierwszy tom. Arthorn po ucieczce z zamku opanowanego przez zdrajców Morrończyków, wyrusza znów zza Martwicę – ranny, bez drużyny i przygotowania, a przede wszystkim wbrew własnej woli. W tym samym czasie, stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel, a zdradziecki lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Na dodatek, córka zmarłego króla – księżniczka Azure, przepadła bez wieści i nikt nie wie gdzie jej szukać. A mroczny cień Nife sięga coraz dalej, pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath i powoli podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel…
lub

Pierwsza recenzja przedpremierowa Gromu i szkwału

Zdarza się czasem, że przeczytawszy pierwszy tom jakiegoś cyklu, byłam nim zachwycona, dopóki do moich rąk nie trafił drugi. Wtedy przeżywałam rozczarowanie, obracające się niekiedy w niechęć nawet wobec pierwszego tomu, przecież udanego. Tak było w przypadku cyklu Oksany Pankiejewej „Kroniki dziwnego królestwa” – pierwszy tom był świetny, następny dużo gorszy, a trzeci rozczarował mnie całkowicie. Zdaje się jednak, że Jacek Łukawski potrafi utrzymać poziom, gdy tworzy opowieść cykliczną. Mam właśnie w ręku egzemplarz drugiego tomu jego serii „Kraina Martwej Ziemi”. Nosi on tytuł „Grom i szkwał”.

http://www.paradoks.net.pl/read/31730-jacek-lukawski-kraina-martwej-ziemi-tom-2-grom-i-szkwal-recenzja

lub:

Łukasz Radecki o „Krwi i stali”

Krew i stal. Kraina martwej ziemi – mocny, swojski debiut [recenzja]

autor: Łukasz Radecki

Dobrej fantastyki nigdy dosyć, szczególnie, gdy to Polacy próbują udowodnić, że nie tylko zachodnimi wzorcami nasza literatura żyje. Jacek Łukawski w swojej debiutanckiej powieści Ameryki wprawdzie nie odkrywa, ale i na brak oryginalności narzekać nie można.

Pierwszy tom cyklu „Krew i stal”, zatytułowany „Kraina Martwej Ziemi” fabularnie pozostaje wierny wszelkim założeniom gatunku, doskonale odzwierciedlając wzorzec fantasy, według którego musimy mieć stworzone przez autora uniwersum i bohatera wyruszającego na wyprawę, od której zależą losy świata, albo przynajmniej jakiejś społeczności, jaką dzielny protagonista musi ocalić….

zapraszam: http://www.dzikabanda.pl/literatura/ksiazki/krew-i-stal-kraina-martwej-ziemi-mocny-swojski-debiut-recenzja

lub