Skip to content

„Krew i stal” – Cytaty z wybranych recenzji

Poniżej wybrane cytaty traktujące o „Krwi i stali”.

„Krew i stal” to dla mnie bardzo przyjemne zaskoczenie. Dark fantasy, które odwołuje się do tego, co już znamy, a jednocześnie pozostaje świeże. Pełne niesztampowych, pełnowymiarowych postaci oraz nietuzinkowego, ciętego języka. Języka na dodatek przyjemnie stylizowanego i zręcznie wykorzystywanego. Jeżeli chcecie móc powiedzieć „lubiłem Arthorna, zanim był popularny”, lepiej już starajcie się zdobyć swoje egzemplarze „Krwi i stali”. Z niecierpliwością czekam na kontynuację „Krainy Martwej Ziemi”.

Marta Kucharska – Game Exe

 

Jeśli chodzi o warsztat literacki, to pod tym względem Łukawski w ogóle nie przypomina debiutanta. Jego opisy są plastyczne i szczegółowe, widać też, że autor ma niemałą wiedzę o średniowiecznej wojskowości. Same dialogi są lekko stylizowane na średniowieczną mowę, co nadaje powieści charakterystycznego klimatu, ale jednocześnie nie zrazi tych, którzy za takim stylizowaniem nie przepadają.

Podsumowując, pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” to debiut solidny, który rozbudza apetyt na więcej. Pozornie tylko prosta historia okazuje się być zmyślną intrygą, a żadnego z bohaterów nie możemy jednoznacznie ocenić. Ogromnym plusem jest też czerpanie z mitologii Słowian, choć samo uniwersum nie jest, jak dla mnie, dostatecznie dobrze pokazane. Mimo tej drobnej wady ze spokojnym sumieniem „Krew i stal” polecam każdemu, kto lubi fantasy ze słowiańskim zacięciem.

Kawerna.pl

 

Elementów grozy mamy tutaj sporo. Na tyle, by śmiało można było przyporządkować Krew i stal do podgatunku dark fantasy. Ale czy koniecznie trzeba? Nie dość powiedzieć, że to świetna książka, dająca nadzieję, że polskie fantasy się na Sapkowskim nie skończyło? I wiem, zdaję sobie sprawę, że Arthorn nie stanie się kolejnym Geraltem. Jednak ani jego twórca, ani polska fantastyka nie mają się absolutnie czego wstydzić. SQN? Kiedy tom drugi? Zaostrzyliście mi apetyt…

Mariusz Wojteczek – Rzecz gustu

 

Wielkie chapeau bas dla autora, chylę się aż do stóp, licząc na tak samo dobrą, bądź lepszą kontynuację. Krew i stal to książka z tego rodzaju, który nie pozwala o sobie szybko zapomnieć. Akcja, złożoność świata i bohaterów, mistyka i po prostu WSZYSTKO czego trzeba do stworzenia naprawdę dobrej lektury fantastycznej. Wróżę Jackowi Łukawskiemu przyszłość godną Jędrasa Sapkowskiego – nie w zmianie charakteru, a w sławie jego powieści.

Weronika Załucka – Przyczajony Hasacz

 

Akcja nie tylko płynie, ona nas porywa i przejmuje nasz umysł. Każdy szczegół, splot wydarzeń jest niezwykle plastyczny i żywy. To tak jakby kolory, krzyki i przekleństwa wybuchały Wam prosto w twarz, gdy tylko otworzycie książkę. To coś, co trzeba przeżyć. To coś, czego pragnie umysł każdego czytelnika. To taki moment, w którym zatracamy się w świecie, który przestaje być dla nas obcy.
Mnogość postaci, miejsc i historii nie zaburza konstrukcji książki. Wszystko połączone jest w sposób logiczny, a mimo to autor potrafi zaskoczyć.
„Krew i stal” to świetny debiut i pełnowartościowe fantasy.

Krystyna Dobrowolska – Krycha wącha książki

 

Podsumowując. „Krew i Stal” ma ładnie zarysowaną fabułę, akcja nie jest rozwleczona, bohaterowie podbijają serca. Powieść polecam tak naprawdę wszystkim. I „starym wyjadaczom” fantasy, i laikom, którzy dopiero wkraczają w świat pełen magii. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. A ja z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Z kamerą wśród książek

 

Oczywiście, nie jest to książka, która ma za zadanie wzbudzać w czytelniku same filozoficzne rozważania nad sensem istnienia. Chodzi raczej o przyjemne spędzenie czasu, wdrążenie się w historię i ekscytację w oczekiwaniu na dwa kolejne tomy. Czuć w tym pasję. Nie znam Jacka Łukawskiego osobiście, ale jestem pewna, że stworzył swoją powieść po prostu z radością wynikającą z pisania. Bez zbędnego nastawiania się na poklask i zysk. Widzę szczerość, która idzie w parze ze świetnym wykonaniem. Dlatego trzymam kciuki za jego dalszą karierę i życzę grona wielbicieli — zasłużył!

Martyna Wierzchucka – MAJU SKUŁA

 

Jest to jedna z lepszych książek fantasy, które przeczytałam. Myślę, że spodoba się to osobom, które szukają takiej pozycji, w której są klasyczne motywy, a nie komercyjne. Stąd też ocena wysoka, bo na błędy i niedociągnięcia można przymknąć z uwagi, że napisał to Debiutant, ale też Krew i Stal to powieść, której pomysł nie oparł się na kreowanych obecnie standardach.
9/10 – Genialne

Patrycja Socha – Zapomniane zapiski

 

„Krew i stal” to całkiem udany debiut polskiego autora, który choć z wykształcenia jest na zupełnie innym biegunie zainteresowań niż sugeruje to tematyka jego książki – bo informatykiem – to już jego prywatne zamiłowania do miecza i dział doskonale wpasowują się w te realia. Z umysłu człowieka łączącego obie te rzeczy zrodziła się fantastyka, ale fantastyka przyziemna i realistyczna. Pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” to nie satyra, a solidna dawka twardej Fantasy, gdzie na bohaterów czekają potyczki, przelana krew i – oczywiście – porcja magii. Jest też intryga z przewodzącą jej tajemnicą, ale nade wszystko jest także własny pomysł na autorski świat. Czymże bowiem byłby autor parający się tym popularnym gatunkiem, bez oryginalnej krainy rządzącej się własnymi prawami. W przypadku „Krwi i stali” takim charakterystycznym akcentem staje się Martwa Ziemia. Terytorium o ruchomej w pewnym stopniu granicy, której przekroczenie choćby w najmniejszym stopniu oznacza śmierć.

Michał P. Lipka – Ksiązkarnia

 

Nie ma co ukrywać, jest to obowiązkowa lektura dla każdego fana dobrego fantasy, a już w szczególności takiego, który ceni sobie naszych rodzimych autorów. Będzie to też dobry start dla osób, które dotychczas raczej omijały ten gatunek – bo choć stylizacja może z początku niektórych odstraszyć, to lekkość pióra Łukawskiego pozwala nieść się przez kolejne strony powieści. Fabuła jest za to nieobliczalna i pomimo wiedzy o tym, że bohater jest w drodze, tak naprawdę nie sposób dojść do tego, co po tej drodze może go spotkać – nie ma co liczyć na przewidywalność, kiedy nawet nie ma się pomysłu na to, co znajdzie się w kolejnym rozdziale. Czytajcie, bo warto! Ja tymczasem idę się zaszyć w kącie, bo doszła do mnie smutna prawda, że trochę na drugi tom będę musiała jeszcze trochę poczekać…

Martyna Sobczak – Medycy nie gęsi

 

Debiutancką powieść Jacka Łukawskiego warto zatem polecić tym, którzy lubią obserwować, jak rozwija się fantastyczny świat: od zarysów pomysłu do coraz pełniejszej, allotopijnej realizacji. Jednak tym, którzy sięgną po Krew i stal warto przypomnieć, że to faktycznie dopiero pierwsze kroki pisarza w świecie twórców polskiej fantasy, co oznacza potknięcia i oczywistości, naturalne, gdy robi się coś „pierwszy raz”. Debiut ten
uzasadnia jednak świeżość samego pomysłu, który – jak każda pierwsza wyprawa w nieznane – wiąże czytelnika z nowym światem i zachęca do powtórnego spotkania z bohaterami Krainy Martwej Ziemi.

Anita Całek – Creatio Fantastica

 

Powieść Jacka Łukawskiego należy uznać za udany debiut, chociaż będzie on możliwy w pełni do oceny dopiero po przeczytaniu następnych tomów. W powieści autor kreuje przynajmniej kilka interesujących wątków i elementów, ale to, jak je rozwinie, okaże się dopiero w zaplanowanych dwóch kolejnych tomach.

Tymoteusz Wronka – Katedra.nast.pl

 

Opowiedziana historia pełna jest tajemnic, niebezpieczeństw, sekretów, które odkrywamy wraz z każdym kolejnym rozdziałem. To mroczne dark fantasy, naszpikowane potyczkami, mitycznymi bestiami, lecz mimo to niezwykle realistyczne. Jacek Łukawski stworzył od podstaw wiarygodny świat, który pulsuje życiem i wciąga nas od pierwszych stron. W sieć intryg, magii i starożytnych artefaktów. Co ciekawe, w to wszystko zgrabnie wplecione zostały istoty pochodzące z mitologii słowiańskiej. Znajdziemy w tej historii biesy, utopce, dziwożony, wiły. Nie zaburzają jednak rytmu powieści i uniwersum stworzonego przez autora. Współgrają z nim doskonale i nadają opowieści klimatu a my czytając czujemy, że ta historia jest nam bliska, bardziej swojska.

Artur Kuchta – Książki i my

 

krew_nf

Michał Cetnarowski – Nowa Fantastyka

 

Warto zauważyć, że fabuła Krwi i stali jest bogata w szczegóły, rozbudowana, wielowątkowa. Wydarzenia z udziałem ludzi mieszają się z epizodami z działaniem magii, czy prasłowiańskich straszydeł. Autor znakomicie radzi sobie z prowadzeniem wielu wątków, z których część zazębia się, a niektóre skutecznie wyprowadzają czytelnika na manowce. Fabuła wciąga od pierwszych stron, pisana sprawną polszczyzną, z ciekawymi i oryginalnymi opisami. Męczy jedynie stylizacja wypowiedzi na średniowieczne, ale po pewnym czasie można się do tego przyzwyczaić. Mnie spodobały się dynamiczne i plastyczne, a przez to bardzo sugestywne, opisy scen batalistycznych, których w książce nie brakuje.

Tomasz Radochoński – Nowalijki

 

Mimo, że, Krew i Stal” – to powieść drogi, nie doświad­czymy tu efektu „to wszystko już widzia­łem”. Łukaw­ski omija sche­maty i podob­nie jak jego boha­te­ro­wie wyru­sza w nie­znane – by dostar­czyć czy­tel­nikowi jak naj­więk­szej przy­jem­no­ści z czy­ta­nia.

Autor co raz, dorzuca do powie­ści mięsa armat­niego – czyli walk – Łukaw­ski, bar­dzo dobrze prze­ana­li­zo­wał tam­ten okres, zarówno broń, język jak i wie­rze­nia. Książkę czyta się na prawdę bar­dzo szybko.

Mariusz Morawski – Książki na wieczór

 

Jestem pod olbrzymim wrażeniem książki. Bardzo się cieszę, że mogłam tak szybko po premierze się z nią zapoznać, bo naprawdę warto promować tego typu powieści. Rzadko tekst od okładki do okładki utrzymuje się w tak ambitnym stylu, na tak wysokim poziomie, rzadko wyobraźnia autora do tego stopnia oddaje się fabule. Niezwykły świat, rycerskie walki i dziewki z podziwem wodzące za wojami. Potwory czyhające w górskich ostępach i gęstych lasach, dzikie plemiona służące wrogowi, szpiedzy i sojusznicy, niebezpieczna granica Martwicy. Wszystko to porywa do bardzo klasycznej i niezwykle malowniczej fantastyki.

Monika Jędrzejewska – Kanapa literacka

 

 Czuć każde uderzenie, ruch ręką i ból każdego mięśnia. Opisy są tak rzeczywiste, że czytelnik ma poczucie, że jest uczestnikiem powieści. Podobnie rzecz ma się z opisami zachowania piechurów oraz koni, które stanowią ważny element na polu bitwy czy w podróży. Ich zachowanie czy odgłosy słychać na każdej stronie książki. Nie obce są również autorowi rodzaje broni, ale też symbole, które wyryte na niej, co dodaje kolorytu opowieści. Poza niezwykle udanymi opisami, pełnymi dźwięków, ważna, o ile nie najważniejsza jest fabuła. Pojawiają się tu magia, potyczki, karczmy i uczty, ale też tajemnica z intrygą w tle. To bardzo udany debiut autora. Kawał dobrej fantasy, gdzie jeden krok za daleko oznacza śmierć. Atutem książki jest stworzony przez autora świat. Nie ma tu powielanych schematów. Ten świat rządzi się własnymi, nowymi prawami.

Marta Kaczmarczyk – Lubię czytać

 

Jeśli ktoś dałby mi do przeczytania tę książkę bez żadnego opisu ani nazwiska autora, a następnie powiedział, że jest to debiut trzydziestosześcioletniego Polaka, to zwyczajnie bym go wyśmiała. Ale nie, to naprawdę jest DEBIUT i to w dodatku POLSKIEGO AUTORA. Po przeczytaniu Krwi i stali składam wielki ukłon w stronę pana Jacka. W tej powieści znajdziecie wszystko, co spokojnie zadowoli najbardziej wybrednego czytelnika fantasy. Zaczynając od bohaterów, poprzez dynamiczną akcję, na magicznej rzeczywistości kończąc. W niektórych momentach krew leje się litrami, kiedy indziej ciarki przechodzą po plecach przy pojawieniu się nocnicy. Do tego nieziemsko skonstruowane intrygi i brak jakichkolwiek schematów. Jacek Łukawski stworzył coś lekkiego, klasyczno-współczesnego, ciekawego i niebanalnego. Po prostu dobry kawał pełnokrwistego high fantasy.

Patrycja Nadziak – Chwile rozkoszy

 

Może nie jestem ekspertem w dziedzinie naszych rodzimych autorów, ponieważ do tej pory miałam głównie do czynienia z „towarem eksportowym”, jednak jestem przekonana, że Jacek Łukawski  podołał standardom wyznaczonym przez gigantów słowa, pisząc naprawdę dobrą książkę. Polecam osobom, które są z fantastyką „za pan brat”, ponieważ będą bardzo zadowolone z lektury. Mniejszą frajdę mogą mieć osoby, które z zasady nie przepadają za tym gatunkiem, ponieważ „Krew i stal” to dość ciężka fantasy. Możecie się zrazić, więc polecam zaczęcie oswajania tego typu literatury od lżejszych powieści, a tę zostawcie na razie w spokoju. Chociaż może się mylę i lubicie skoki na głęboką wodę! 😉

Daria Szafran – Nasz książkowir

 

Jeżeli lubicie mocną fantastykę w klimacie średniowiecza, to z pewnością zachwyci Was ta powieść. Mi bardzo przypadła do gustu właśnie ta nieco mroczna otoczka. Przy wszelkiego rodzaju książkach, których akcja ma miejsce właśnie w tej epoce (lub w czasie ją przypominającym), widzę oczami wyobraźni szare niebo, góry, ciemne lasy, zamki zbudowane na wzniesieniach i tym podobne. Tutaj miałam podobne wrażenie. Dla mnie jest to akurat na plus. Taki klimat też ma swój urok.

Jestem pełna podziwu dla autora. „Krew i stal” to jego debiut, a jest to powieść o niezwykle dopracowanej i wspaniałej fabule. Myślę, że wykazał się niebywałą kreatywnością i niebanalnym stylem. Udowodnił, że nasza polska fantastyka jest naprawdę na wysokim poziomie. Oby tak dalej.

Marianna Krajewska – Fascynacja książką

 

Warto wspomnieć jeszcze o świecie. Jacek Łukawski stworzył oryginalną krainę z wielkim z rozmachem. Niewątpliwie ogromnym autem i ciekawym elementem jest Martwa Ziemia – obszar stworzony ponad 150 lat temu, na którym nic nie żyje a każdy kto na niego wkroczy ginie natychmiast. Jednak zaklęcia, które stworzyły ten obszar nie trwają tak długo jak ludzie myśleli. Martwica zaczyna się cofać i pękać. Każdą informacją o niej wręcz pochłaniałem, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej. Co więcej autor interesująco połączył klasyczną powieść fantasy z kolorytem słowiańskim – utopce, wiły i wiele innych. Bohaterowie niejednokrotnie spotkają się i przyjdzie im się zmierzyć z potworami z mitologii słowiańskiej.
Podsumowując Krew i stal to niesamowicie udany debiut. W książce znajdziemy wszystko co kochamy w fantasy – pojedynki, tajemnice, zdrady, a także słowiańskie demony. Czytając książkę Łukawskiego nie sposób się nudzić – czyta się ją z zapartym tchem, czekając jak potoczy się akcja i co się stanie z bohaterami. Jest to tym samym wspaniałe wprowadzenie w bardzo ciekawie zapowiadający się cykl fantasy!

Łukasz Marciniak – Świat fantasy

 

Fantasy na wysokim poziomie, ze świeżym powiewem pomysłów, czytelnik otrzymuje to co najbardziej lubi i oczekuje w tym gatunku literackim. Mamy sekretną wyprawę z misją o wielkim znaczeniu dla królestwa, mnóstwo różnorodnych przygód i niebezpiecznych perturbacji, walkę ze znanym i nieznanym wrogiem, cenne i magiczne przedmioty, zagrożoną równowagę świata, a przede wszystkim umiejętnie budowane napięcie i staranne oddanie klimatu ówczesnych czasów. Wszystko razem tworzy spójną i logiczną całość, która z łatwością przekonuje nas do siebie. I jeszcze piękna oprawa graficzna książki. Pierwszy tom „Krainy Martwej Ziemi” zapewnia sporą dawkę świetnej czytelniczej przygody, mam ogromny niedosyt wiedzy, co dalej z królestwem, powieściowymi postaciami i wypełnianiem przeznaczenia. Czym jest i jaką faktycznie pełni rolę Orhekryst?

Izabela Pycio – bookendorfina

 

Po skończeniu książki czułam niedosyt. Nie żeby zakończenie było złe! Tego nie można zarzucić. Czułam raczej niedosyt, ponieważ moja przygoda z pierwszym tomem się skończyła. Pomimo trudnego (dla mnie!) początku, to ostatecznie na prawdę się wkręciłam. Mam zamiar czytać teraz więcej książek z tego gatunku, ale zobaczymy jak to będzie. Zawsze jest więcej książek do przeczytania niż ustawa przewiduje 😉
Mam nadzieję, że kontynuacja będzie przynajmniej tak dobra jak pierwszy tom. Muszę przyznać, że czuję teraz większą sympatię wobec polskich autorów (i błagam oby nic mi tego nie zepsuło..). Koniec końców, powieść polecam. Nawet jeśli nie są to Wasze klimaty, ponieważ moje to też nie były, a ostatecznie wyszło pozytywnie.

Aleksandra Kurek – Słowa z kartek

 

Krew i stal to jeden z tych pisarskich debiutów, które rozbudzają w czytelniku ciekawość i uznanie. Jacek Łukawski genialnie operuje językiem z pogranicza swobodnej gwary i średniowiecznych opisów, czyniąc z książki lekką, przyjemną lekturę. Na uwagę zasługują także odniesienia do słowiańskich stworów, takich jak napotkany przez drużynnika leszy. Niezwykła pomysłowość autora uczyniła z książki wyłamującą się z oklepanych konwencji historię, której koniec trudno przewidzieć. Nikłym niedociągnięciem może być pozbawiony napięcia, nieco automatyczny sposób przedstawiania walk, który nie wzbudza w czytelniku większych emocji. Momentami można się także pogubić wśród postaci, których imiona często są do siebie bardzo podobne. Pomimo tych niedoskonałości, książka każdą stroną zachęca do odwiedzenia krain, w których przyjaciele bratają się z wrogami, a nadzieja rodzi się wśród największych porażek. Jacek Łukawski udowodnił, że w polskiej fantastyce jest jeszcze mnóstwo potencjału, który można przekuć w znakomite powieści.

Katarzyna Piotrowska – Poddasze literata

 

Poniekąd historia mnie zaskoczyła. W szczególności ze względu na to, że jako debiut jest dobry. Oczywiście zdarzają się jakieś uchybienia, bądź potknięcia, ale na tle innych debiutów w sferze fantastyki stoi dość wysoko. Zacznę od tego, że głównym plusem tej historii jest przedstawiony świat. Każdy kto lubi zagłębiać się w fantastyce na pewno się tutaj odnajdzie, a nawet zadomowi na dłużej. Połączenie słowiańskiego stylu ze średniowieczem, ma wielu zwolenników i fanów. Nie do końca wiem, czy ja należę do tego kręgu. Ale tak to już jest, że z każdą kolejną przeczytaną książką doskonalimy swój gust czytelniczy.

Adrianna Bączkiewicz – Ujrzeć słowa

 

Fabuła książki jest intrygująca. Gratuluję autorowi za pomysł na powieść. Język jakim została napisana jest lekki, łatwy do zrozumienia dla czytelnika. Opisy są długie i – z wyjątkiem początku – ciekawe. Wprowadzają czytelnika w świat ukazany w lekturze, dzięki temu zabiegowi czułam się, jakbym sama przeżywała wszystkie przygody i podróżowała razem z bohaterami. Od książki jest się bardzo ciężko oderwać i czyta się ją bardzo szybko.
Zauważyłam też, że w dialogi autor wplótł trochę archaizmów, co uważam za bardzo ciekawy pomysł.

Adrianna Puszkarska – Między stronami

 

Najciekawszym zabiegiem jest jednak prezentacja świata przedstawionego i prowadzenie narracji. Widać wyraźnie, że Łukawski doskonale obmyślił sobie zarówno całe uniwersum, jak i sposób jego przedstawienia i nigdzie się z tym nie śpieszy. Obraz świata poznajemy głównie z rozmów bohaterów, tym samym, narrator wszechwiedzący sprytnie unika odsłonięcia wszystkich kart, a czytelnik musi sobie samodzielnie poskładać posiadaną układankę, mając na uwadze fakt, że niektórzy z rozmówców mają skłonności do konfabulacji. Co więcej, linia fabularna zarysowana we wstępie z czasem zaczyna się rozrastać i rozgałęziać, otwierając nowe możliwości i wątki, a przy tym skutecznie dezorientując odbiorcę odnośnie potencjalnego protagonisty. Autor stopniowo odkrywa kolejne tropy, dopiero w finale sugerując (!), kto może być głównym bohaterem. Wzmaga to uczucie niepewności w trakcie lektury, bo trudno założyć, która z pojawiających się w utworze postaci przeżyje. Znów więc brawa – za sprawą genialnego w swej prostocie zabiegu udało się stworzyć wciągającą i unikalną powieść. Oczywiście, nie pozbawioną wad, ale są one niejako wbudowane w konwencję i prawo serii (a więc na przykład nie zdradzić zbyt dużo w pierwszym tomie), nie będziemy więc ich wytykać. Krótko mówiąc, świetny debiut, czekamy na ciąg dalszy, by ostatecznie ocenić „Krew i stal”.

Łukasz Radecki – Dzika Banda

 

Świat, który przemierza Arthorn wraz ze swoimi kompanami jest niezwykle dobrze skonstruowany, pełen niezwykle niebezpiecznych słowiańskich demonów, pustelników sprawujących piecze nad wioskami, czy też przerażających smoków. Dzięki lekturze tej książki, zaciekawiona zaczęłam na własną rękę szukać informacji odnośnie naszej, rodzimej mitologii. Sama historia nie jest ukazywana jedynie z perspektywy jednego, głównego bohatera, co jak się ukazuje bardzo umniejszało by całej opowieści! Mamy tu do czynienia z najistotniejszym narratorem – Arthornem oraz tymi pobocznymi, mającymi niekiedy w swym udziale zaledwie jeden rozdział.

Nadal nie mogę uwierzyć, iż mam do czynienia z debiutem! Takim poziomem, wiedzą oraz umiejętnością formowania światów, nie posługują się niekiedy pisarze z wieloletnim stażem. Niewątpliwie, będę oczekiwać kolejnych części tej serii, by rozszerzyć swoje wyobrażenia na temat krainy przez Jacka Łukawskiego stworzonej, jej mieszkańców i tajemnic skrytych za niemalże każdym zakrętem. Książkę polecam wszystkim fanom fantastyki o klimatach średniowiecznych, wielbicielom Tolkiena oraz tym lubiącym nieśmiertelny motyw wędrówki.

Aleksandra Kolanus – Dziewczyna z książkami

 

Podsumowując, „Krew i stal” to wciągająca przygoda, która spodoba się niejednej osobie. Jeżeli lubicie fantastykę – nie ma się nad czym zastanawiać! A jeżeli dopiero zaczynacie swoją przygodę z tym gatunkiem literackim, to również dobra okazja do przeczytania tej książki. Być może to właśnie „Krew i stal” będzie początkiem Waszej przygody z fantastyką. Mimo drobnych i nielicznych błędów, autor stworzył naprawdę dobrą historię, którą warto poznać.

Anna Kałcz – Czytanie naszym życiem

 

Ten styl zaczarował mnie i było mi bardzo smutno, gdy wyprawa się zakończyła a bohaterowie powrócili do swoich krain. Choć epilog może sugerować, że to nie koniec przygody. Mam nadzieję, że wena nie opuści pana Łukawskiego i jeszcze nie jedną książkę spod jego pióra będę mogła przeczytać. „Krew i Stal” jest nie tylko świetnie napisana, ale i ma bardzo klimatyczną oprawę graficzną, która też sprawa, że czytelnik trochę lepiej poznaje bohaterów i ma wrażenie, że czyta ilustrowaną księgę, znalezioną w archiwach gdzieś w jakimś zamku.

Podsumowując, polecam wszystkim tym, którzy są fanami takich pisarzy jak Tolkien czy Ursula LeGuin. Może nie do końca historia wpisuje się w ten kanon, niemniej jednak warto jest się z nią zapoznać, jeśli lubicie powieści o tajemnicach, podróżach po nieznanych landach i słowiański folklor.

Małgorzata Dębska – Oh no, it’s Megan…

 

Autor stworzył niezwykły i inspirujący świat, który zawróci wam głowę. Bardzo zaciekawiła mnie sama osoba Arthorna, co tylko potęguje moją chęć do sięgnięcia po kolejne tomy. W książce tej znajdziemy właśnie to, czego oczekujemy od fantasy – krwawe jatki, tajemnice i zdrady. Czytając, gwarantuję wam, że nie będziecie się nudzić.

Anna Lutomska – aniaczytapl

 

O Boże, Boże jak ja dawno nie czytałam czegoś bez wątku romantycznego! Miło się tak czasami oderwać od stałego motywu w książkach. Mamy tutaj pokazane średniowiecze w fantastycznej odsłonie. Słowiańskie mity nie raz odsyłały mnie do cioci Wikipedii lub tym podobnego. Czasami pan Łukawski kazał mi sprawdzać niektóre słowa użyte w książce, bo nie używam wyrazów „kmieć” czy „żerca” na co dzień. Jednak to właśnie tego typu wyrażenia, zwroty podkreślały urok i całość powieści. Spotykamy tu fantastykę z prawdziwej krwi i kości. Mamy demony, mamy magię i mamy królestwo, czego chcieć więcej. Akcja? Czy w średniowiecznej krainie ludzie nic nie robią? Chyba ich głównym zajęciem jest właśnie przemoc, praca i walki. Brutalność, mściwość i żądza mordu to cechy, którymi możemy opisać niektóre postacie tej książki. Debiutancka powieść Jacka Łukawskiego, ubarwiona słowiańską magią wbiła mnie w fotel i zgniotła zakończeniem, dzięki czemu nie mogę się doczekać aby przeczytać kolejne tomy! Ocena to 8/10.

Natalia Dzięgiel – Addicted to books

 

Krew i stal to powieść, w którą autor włożył sporo pracy. Książka jest przemyślana i dopracowana w każdym calu, a doświadczenie, jakiego przez lata Jacek Łukawski zdobywał dzięki swoim hobby, widoczne jest na stronach powieści. Styl i język dostosowane są do epoki, w jakiej rozgrywa się akcja. Każda z postaci, w zależności od tego, do jakiej warstwy społecznej należy, taki ma sposób wypowiadania się – prosty lud, jak chłopi, mówi prostym, gwarowym językiem, natomiast mowa wykształconych ludzi bliższa jest mowie współczesnej. W książce sporo jest słownictwa fachowego – nazwy elementów uzbrojenia oraz odzienia żołnierza, dawnych profesji, potraw. To wszystko tworzy w powieści klimat średniowiecza i nie trudno przenieść się w wyobraźni do tych czasów.

Marta Tadych – Zaczytana dolina

 

Krew i stal, pierwszy tom serii Kraina martwej ziemi to opowieść fantasy, łącząca w sobie powieść drogi, magii i miecza z epicką, choć raczej ponurą przygodą. Zdrady, spiski, pościgi, tajemnicza misja i magiczne artefakty to te elementy, które z miejsca wciągają czytelnika w wir wydarzeń i nie puszczają aż do ostatniej strony. A zakończenie? Rewelacja! Aż żałowałam, że nie mam pod ręką drugiego tomu, by z miejsca kontynuować lekturę. Gorąco polecam! – See more at:

Anna Chramęga – Buszująca w książkach

 

Bohaterowie, o których wspomniałam wcześniej – super wykreowani, tacy prawdziwi. Arthorn – mój ulubieniec. Ta jego tajemniczość, czasem doprowadzała mnie do szału, ale pozytywnego – o ile można tak powiedzieć. W dodatku słowiański motyw… No i średniowiecze! Totalnie moje klimaty.
Co więcej mogę Wam rzec… O wiem! Marsz do księgarń czy bibliotek. Nabywajcie, czytajcie i lubujcie „Krew i stal”. Tako powiadam Wam ja, Books Hunter.

Agnieszka Domagała – Books Hunter

 

Książka Krew i Stal to pierwszy tom cyklu Kraina Martwej Ziemii. Licząca po0nad 380 stron historia to mnóstwo przygód, tajemnic i fantastycznych stworzeń, które są wręcz wizytówką high fantasy. Łukawski nawiązuje w swojej książce do słowiańskich mitologii, co tworzy w gruncie rzeczy dosyć oryginalne dzieło. Podczas lektury nie ma miejsca na nudę, autor zdecydowanie jest miłośnikiem walki mieczem, co pokazuje doskonałymi i realnymi opisami potyczek. Czytelnik z każdą następną stroną coraz bardziej wkręca się w ten tajemniczy, niebezpieczny świat. Akcja rozwija się bardzo szybko, w książce dzieje się naprawdę wiele. Jak na debiut, Łukawski napisał swoją powieść niezwykle lekko. Widać wyraźnie, że pisanie przychodzi mu z łatwością, co oczywiście bardzo cieszy!

Marek Szwajnoch – Kocham książki

 

Debiut godny polecenia. Otrzymałam wszystko czego oczekiwałam po tym gatunku, wiele przygód, barwne postacie, magię, demony i inne stwory, niekończącą się akcję i adrenalinę. Do tego piękne ilustracje, które dodają uroku całej książce. Jestem zachwycona pod każdym względem, urzeczona pomysłowością autora, a także wyobraźnią. Nie zawsze debiut przypadnie mi do gustu, dlatego ,,Krew i Stal” zaliczam do udanych pozycji i nie mogę doczekać się kolejnej części. Gorąco polecam.

Magda Zimna – Czytamy bo kochamy

 

Jacek Łukawski napisał wspaniałą fantastykę. Wyprawa, magia, demony, tajemnice to rzeczy, które zostały tutaj dobrze wykorzystane. Książka zaczyna się dość intrygującym wstępem. Nic nie jest całkowicie zrozumiałe, co tylko podsyca ciekawość i żądzę poznania reszty rozdziałów. Dalsza część powieści jest perfekcyjnie dopracowana. Nie ma konieczności męczyć się przed dużą ilość stron, by cokolwiek zaczęło się dziać. Autor zawarł mnóstwo zagadek, które zmuszają czytelnika do logicznego myślenia. Również zaskakujące są nagłe, niewytłumaczalne akcje, gdzie chociażby nastaje atak, a później tak samo szybko wrogowie zostają pokonani lub nie. Praktycznie nie ma od nich odpoczynku. To sprawia, iż książka nie jest nudna i ciągnąca się a satysfakcjonująca oraz płynnie prowadząca aż do ostatniej kartki .Bez wątpienia autora można nazwać jedną z dum polskiej twórczości literackiej. Opowiedziana historia jest niesamowita, a każde spędzone przy niej minuty, godziny czy dni nie zostają uznane za stracone!

Angelika Zańko – Magazyn Liter

 

„Krew i stal” to nadzwyczaj dobrze napisany debiut. Jego największymi atutami jest ciekawa, dualistyczna konwencja, pomysłowo nakreślone uniwersum i wielka dbałość o detale, czy to jeśli chodzi o opisy przyrody, czy bojowy ekwipunek bohaterów. Im dalej wchodzimy w świat Łukawskiego, tym mocniej utwierdzamy się w przekonaniu, że rację może mieć Grzędowicz, stwierdzając, że nie raz jeszcze o tym autorze usłyszymy.

Szymon Góraj – Movies Room

 

Spośród większości książek wyróżnia ją sposób, w jaki przedstawiona została magia, opisana z punktu widzenia zwykłego człowieka. Bohaterami są żołnierze, którzy wolą zginąć niż stracić swój honor. Nie są magami, walczą za pomocą mieczy, łuków, toporów. Głównym bohaterem jest Arthorn, na początku dosyć tajemnicza postać. Jest rycerzem, dla którego najważniejszą wartością jest honor i wykonanie powierzonego zadania. Dlatego nie poddaje się i walczy z przeciwnościami losu, które go spotykają.

Świat, w którym przyszło im żyć jest pełny niebezpiecznych istot, prowadzących samotnych wędrowców do zguby, smoków i współpracujących z ludźmi czartów. Mogę polecić tę książkę wszystkim wielbicielom fantastyki – nie zawiedziecie się. Zakończenie pozostawiło wiele pytań bez odpowiedzi oraz sprawiło, że będę czekać na kolejną część Krainy Martwej Ziemi. Krew i stal jest bardzo obiecującym pierwszym tomem serii. Oby tak dalej!

Małgorzata Bielewicz – wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com/

 

Łukawski ma specyficzny styl pisania. Używa archaizmów, co dodaje klimatu tej powieści i pozwala rozróżnić sposób mówienia postaci, pojawiających się w trakcie historii. Tak jak już wspominałam, autor ma rękę do opisów, które przyjemnie się czyta.
Książka przepełniona jest akcją. Dosłownie na każdej stronie coś się dzieje. Mało jest momentów, kiedy autor daje nam chwilę wytchnienia. Cała historia wydaje się być idealnie dopracowana i trudno uwierzyć, że jest to debiutancka powieść, jednak czegoś mi w niej brakowało i nie jestem wstanie określić czego.
Podsumowując, książka jest naprawdę dobra, pełna tajemnic i zwrotów akcji. Moim zdaniem, powinna się spodobać wszystkim miłośnikom fantastyki.  Powieść zawiera piękne opisy i pojawiają się magiczne stwory. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się sięgnąć po kolejny tom.

Gabriela Maduzia – A lot of pages

 

Historia opowiedziana na kartach powieści jest idealnie wykreowana i dopracowana w każdym calu. Opowieść jest niesamowicie klimatyczna, w czasie której możemy poczuć obecność wszelkich kreatur ukazanych w książce, a także oddać się panującej tam atmosferze i wszystko przeżywać wraz z bohaterami. Wprowadzenie różnorakich, niemal demonicznych postaci jest ogromnym plusem tej powieści, ponieważ dzięki temu podróż wojowników jest jeszcze ciekawsza i bardziej emocjonalna. Czytelnik nie spodziewa się, co będzie następne i przez resztę historii jest ogromnie zaskakiwany. Losy bohaterów opisywane są w sposób dynamiczny i akcja nie jest zbyt wolna.

Justyna Ziemińska – Living Books

 

Zupełnie innym smaczkiem jest bodaj trzykrotne nawiązanie w książce do Wiedźmina Sapkowskiego i Władcy  Tolkiena. Kilka zdań, które rozbawiły mnie doszczętnie, spowodowały, że Łukawski stał się moim idolem. Tak Moi Drodzy. Fantasy to nie tylko blondas latający z mieczem na plecach i niziołek z pierścieniem w kieszeni.  Mam wrażenie, że odniesienie się do tych powieści, także pokazuje podobne zdanie autora do mojego.
Znowu gdy w trakcie czytania „Krwi i stali” wpadło mi w oko słowo „smoki”,  wystraszyłem się nie na żarty. O Boże – pomyślałem i przed oczami zobaczyłem gadającego Smauga i ujeżdżone jaszczury z Dragonlance. Na szczęście smoki u Łukawskiego to zwykle gady, bardziej przypominające stada drapieżników, niż opiekunów niewyobrażalnych skarbów. I całe szczęście Jacku, że poszedłeś w tą stronę. Dziękuję.
Podsumowując .
„Kew i stal”  to historia napisana z polotem, mocno osadzona w naszej rodzimej, pogańskiej mitologii. Napisana z zębem, przy której nie ma szans na nudę, czy niepotrzebne rozciągnie akcji. To książka z ciekawymi i wyraźnymi bohaterami, nie zblazowana typową papką fantasy.

Sebastian Sokołowski – Okiem na horror

 

Autor już od pierwszych stron daje mocno do zrozumienia, że doskonale wie, na jakich zasadach działa fantasy i pełnymi garściami czerpie ze słowiańskiej kultury oraz historycznych nawiązań do klimatu średniowiecza. Czy może być coś piękniejszego? Połączenie tych dwóch rzeczy jest czymś, za czym tęsknię i wyczekuje na polskiej scenie książkowej. Myślę, że na jakiś czas mój apetyt został zaspokojony, ale to tylko do ukazania się kolejnego tomu, albowiem „Krew martwej ziemi” to dopiero początek. Pierwszym, co mnie ujęło, były pięknie rozbudowane opisy, które niesamowicie urealniają całą wykreowaną rzeczywistość. Za nią należą się wielkie brawa, bo stworzenie tak żywego uniwersum jest niełatwą sztuką. Z niecierpliwością będę wypatrywała nie tylko kolejnej części powieści, ale też [mam nadzieję] może jakiegoś zbioru legend i podań tej krainy? Kto wie, czym nas zaskoczy autor. Ja zgłaszam, że będę pierwsza w kolejce po taki zbiór – historia wciągnęła mnie do tego stopnia, że chciałabym poznać ten świat lepiej. Bohater powieści – Arthorn, bo to wokół niego kręci się większość wydarzeń – to chłop jak dąb i niewiele rzeczy w życiu jest w stanie go przerazić. Śmiało stawia czoło nie tylko wrogom, ale też stworzeniom nie z tego świata. Aż chciałoby się mieć takiego w swojej drużynie na wyprawę w dziki świat. Jeśli szukacie lekkiego i niewymagającego fantasy, lepiej idźcie dalej. „Krew i stal” to high fantasy pełną gębą, która wciąga na wiele godzin. Czasami czytałam po kilka razy niektóre fragmenty, chcąc z nich wycisnąć jak najwięcej. Im dalej w las, tym więcej zagadek mamy do rozwiązania i kiedy przy końcu już miałam nadzieję na wyjaśnienie kilku wątków – bum! Panie Jacku Łukawski – nie cierpię pana za zakończenie. Mam nadzieję, że szybko napisze pan kolejny tom. Dla moich nerwów, które zniszczył pan i zszargał kilkoma ostatnimi stronami. Czekam! Zapamiętajcie tego autora, bo to już dzisiaj gorące nazwisko na liście polskiego fantasy. Czytając nie mogłam się nadziwić, że to debiutant, tak lekkie ma pióro. Gdzie on się podziewał tyle czasu i dlaczego nie poznaliśmy go wcześniej?

Polecam fanom Tolkiena, Pratchetta i Sapkowskiego. U mnie „Krew i stal. Kraina martwej ziemi” wylądowała na półce z najciekawszymi powieściami, jakie czytałam.

Anna Dobrzyńska – Kraina bezsenności

 

Panu Łukawskiemu należą się brawa i ukłony za to, że przekonał mnie do fantastyki – nie mogę doczekać się kolejnych części, bo w pierwszym tomie jest pozostawionych tyle otwartych furtek, że chce się złapać kolejną część i się w nią zagłębić. Jeszcze raz, duże, duże wyrazy szacunku i podziwu dla autora, biorą pod uwagę to, iż jest to debiut. Powieść na pewno zasługuje na uwagę mniejszych i większych fanów fantasy ze względu na przyjemny styl i oryginalność.

Agnieszka Hrabak – Świat książkoholiczek

 

Muszę przyznać, że to jedna z lepszych książek z gatunku fantasy jakie przyszło mi czytać ostatnimi czasy. Wciągnęłam się na całego, za nic nie chciałam porzucić czytanej lektury i zaangażowałam się w rozgrywane wydarzenia jak nigdy. To naprawdę, naprawdę dobra historia i aż miło pomyśleć, że to debiut autora. Książka jednocześnie jest pierwszym tomem cyklu, więc szykujcie się na kontynuację godną uwagi. Polecam!

Beata Moskwa – Thieving Books

 

Jest to opowieść brutalna, realistyczna, ale przejawiająca humor i prześmiewczość. Robi to jednak w tak ludzki sposób, że nie da rady nie związać się z tą historią emocjonalnie pomimo faktu, że główny bohater wypada niezwykle blado na tle reszty. Niezwykle detaliczne opisy pozwalają nam na odwzorowanie w swoich głowach tego przepełnionego słowiańską, i nie tylko, demonologią, polityką i intrygą świata. To niezwykle mocny debiut młodego pisarza, o którym z całą pewnością jeszcze nie raz usłyszymy. Ja natomiast czekam na Tom 2, gdyż zakończenie postawiło mi pytania, na które pragnę odpowiedzi.

Piotr Akierman – As Kier pisze

 

Jacek Łukawski to pisarz z ogromnym potencjałem. Jego literacki debiut stoi na naprawdę dobrym poziomie. Nawet ja, przygodna wielbicielka fantasy, dałam się porwać opowiedzianej przez niego historii. Jestem zafascynowana światem, który stworzył. Chętnie jeszcze kiedyś tam powrócę. Nie narzekałam na nudę. Działo się sporo, czasem było nawet bardzo krwawo. Jeżeli szukacie dobrej fantastyki, której akcja dzieje się w czasach średniowiecznych – rozejrzyjcie się za tą książką. Zapowiada się bardzo ciekawy cykl, który na dodatek jest świetnie przygotowany pod względem wizualnym. Trzymam kciuki, by autorowi udało się utrzymać poziom. Jestem ciekawa, czym zaskoczy mnie przy okazji kolejnej części.

Maria Derejczyk – Czytelnia mola książkowego

 

Fabuła głównie opiera się na podróży bohaterów, a akcja to ciągłe potyczki, knowania i zdrady. Postaci są dobrze wykreowane i nie są, na szczęście!, wyidealizowane. Boją się, od ciągłej walki są zmęczeni i nie zawsze wszystko idzie po ich myśli, ale autor ich nie szczędzi. Mimo to do żadnego nie przywiązałam się jakoś szczególnie. No dobra, Gwydon wzbudził moją sympatię, a mimo moich licznych prób nie potrafiłam polubić Arthorna – wydawał mi się być za bardzo tajemniczy.

Sylwia Brańka – Papierowe strony

 

No i wreszcie wspomniany wcześniej genialny styl pisania, który nadaje książce niepowtarzalnego klimatu. Jacek Łukawski idealnie dostosował go do realiów panujących w Krainie Martwej Ziemi, czyli średniowiecza. Chłop gada, jak chłop czyli gwarą. Rycerz ma trochę bogatsze słownictwo, a szlachcic mówi niemal wierszem.

Jestem jednocześnie niesamowicie zachwycona i skonsternowana tym, co autor przedstawił nam na kartach Krwi i Stali. Kiedy już udało mi się wpaść w sidła tej historii nie mogłam się oderwać, ale pozostałam z masą pytań, na które oczekuję odpowiedzi w postaci, najszybciej jak się da, wydania kolejnych tomów.

Anna Kotlewska – Biblioteczka Suomi

 

Dla niektórych książka może okazać się nieco sztampowa, bohaterowie nie aż tak bardzo wyraziści, a świat, mimo wszystko, jednak naszkicowany. Dlatego też warto poczynić uwagę, iż literacka propozycja Jacka Łukawskiego skierowana jest przede wszystkim dla tych, którzy wiedzą, czego spodziewać się po konwencji heroic fantasy. Przecież znamy to, co lubimy. Nieskrępowana, twórcza radość z tworzenia i świetny warsztat (a przecież to debiut!) są zaś wartością samą w sobie. Magia opowieści ze świata przesiąkniętego krwią i stalą.    

Marcin Waincetel – Geezmo.pl

 

Debiut powieściowy Jacka Łukawskiego można uznać za bardzo udany, szczególnie że autor ozdobił ją prasłowiańskimi elementami, lekceważonymi na ogół przez polskich pisarzy – nie wiedzieć czemu. Dla mnie stanowiło to dodatkową przyprawę, wybitnie podnoszącą smak całej potrawy, jeśli można tak napisać o książce. Przy tym wartka akcja i zgrabna historia, przyprawiona szczyptą wisielczego humoru, nie pozwala się nudzić. Polecam każdemu miłośnikowi gatunku, nie rozczaruje się.

Luiza Dobrzyńska – Paradoks

 

To klasyczne słowiańskie fantasy z motywem podróży, zapadającymi w pamięć bohaterami i dość ciekawym problemem. Wspomnę jeszcze o pięknym wydaniu z klimatyczną okładkę, mapą i ilustracjami w środku. Cudo. To naprawdę jest debiut? Serio? Nie zauważyłam. Nic tylko czytać, polecam!

Latające książki

 

Podsumowując, Krew i stal to powieść dla fanów mocnego, męskiego wręcz fantasy z korzeniami w staropolskich wierzeniach i języku. Przygody głównego bohatera wciągają, świat się rozrasta, a czytelnik oczekuje na kolejny tom. I okładka jest cudowna !

Michalina Hanusiak – Magiel Kulturalny

 

źródło: http://www.wsqn.pl/ksiazki/kraina-martwej-ziemi-tom-1-krew-i-stal/

Published inKrew i stal